{"product_id":"teodor-jeske-choinski-dekadentyzm","title":"Teodor Jeske-Choiński - Dekadentyzm","description":"\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003e\u003cstrong\u003eTeodor Józef Fryderyk Jeske-Choiński\u003c\/strong\u003e — intelektualista, pisarz i historyk, publicysta konserwatywny, krytyk teatralny i literacki urodził się 27 lutego 1854 r. w Pleszewie (Wielkopolska). Uczęszczał do gimnazjów klasycznych w Śremie i Poznaniu. Studia inżynierskie odbywał na politechnice we Wrocławiu, filozoficzne na uniwersytecie w Pradze, a literaturoznawcze w Wiedniu.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003ePo studiach zamieszkał w Warszawie, gdzie przez krótki okres współpracował ze środowiskiem pozytywistów. W tym czasie zamieszczał artykuły m.in. w „Przeglądzie Tygodniowym”, „Ateneum” i „Nowinach”. Na początku lat osiemdziesiątych XIX wieku dokonał wyraźnego zwrotu w poglądach, stając się czołowym publicystą obozu młodych konserwatystów. Pisał w takich gazetach, jak „Niwa”, „Słowo”, „Wiek”, „Rola”. W 1889 r. zamieszkał w Paryżu, pisując stamtąd artykuły do warszawskiego pisma „Wędrowiec”. W 1910 r. przeprowadził się do Lwowa i tam do 1914 r. redagował „Kronikę Powszechną”, a także był redaktorem serii wydawniczej „Biblioteki Dzieł Wyborowych” przybliżającej polskiemu czytelnikowi dorobek literatury światowej. W latach 1914-1915 przebywał w Wiedniu, po czym powrócił do Warszawy. Zmarł w Warszawie 14 kwietnia 1920 r.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003eTeodor Jeske-Choiński jest autorem około trzydziestu powieści, dramatów i nowel o tematyce historycznej i współczesnej. W swoich dziełach zwracał uwagę na więzi łączące starożytną cywilizację antyczną z cywilizacją chrześcijańską, natomiast przemiany w życiu społecznym i kulturalnym XIX i XX wiecznej Europy porównywał do czasów upadku starożytnego Imperium Rzymskiego.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003eW poglądach politycznych był konserwatystą, którego światopogląd ewoluował ku nacjonalizmowi, pozostając w wyraźnej opozycji do dominującej wówczas opcji konserwatywno-ugodowej. Jak sam napisał po latach, jego program był tożsamy z tym, który prezentowała prawica narodowo-demokratyczna.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003eBył jednym z pierwszych polskich intelektualistów, którzy zwrócili uwagę na problematykę żydowską. Podejmował tę tematykę w książkach: \u003cem\u003ePoznaj Żyda\u003c\/em\u003e (1912), \u003cem\u003eHistoria Żydów w Polsce\u003c\/em\u003e (1919) i in. Jego stosunek do Żydów był zdecydowanie niechętny, wyrażający się w przekonaniu o konieczności obrony cywilizacji chrześcijańskiej przed rozkładową działalnością społeczności żydowskiej. \u003cspan\u003e \u003c\/span\u003e\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\"\u003eW 1951 r. wszystkie jego utwory zostały wycofane z polskich bibliotek oraz objęte cenzurą.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\"\u003eTeodor Jeske-Choiński pozostaje nadal pisarzem w Polsce niemal zapomnianym.\u003c\/p\u003e\n\u003cp\u003e \u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003e\u003cstrong\u003eSpis treści\u003c\/strong\u003e\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003eI. Dekadentyzm rzymski\u003cbr\u003eII. Dekadentyzm nowoczesny\u003cbr\u003eIII. Dekadentyzm w literaturze francuskiej — Karol Baudelaire\u003cbr\u003eIV. \u003cspan lang=\"EN-US\"\u003ePaweł Verlaine — Maurycy Rolliant — Jan Richepin\u003cbr\u003eV. Dekadenci — symboliści francuscy\u003cbr\u003eVI. \u003cspan\u003e \u003c\/span\u003e\u003c\/span\u003eMaurycy Maeterlinck\u003cbr\u003eVII. Dekadentyzm w powieści francuskiej\u003cbr\u003eVIII. Dekadentyzm w filozofii\u003cbr\u003eIX. Dekadentyzm polski — Stanisław Przybyszewski\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify;\"\u003e \u003c\/p\u003e\n\u003cp\u003e \u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: center;\"\u003e\u003cstrong\u003eRozdział I\u003c\/strong\u003e\u003cbr\u003e\u003cstrong\u003e Dekadentyzm rzymski\u003c\/strong\u003e\u003cbr\u003e(początkowy fragment)\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: center;\"\u003e \u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Opowiada Liwiusz, że jeszcze na dworze Filipa Macedońskiego drwiono z „ubogiego Rzymu”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003eNie marmurowe pałace wykołysały „wilcze plemię”, które miało panować przez szereg wieków nad światem. W lepiankach, krytych gontami lub słomą, rodzili się i chowali pierwsi bohaterowie i prawodawcy Romy, jej wielkości twórcy — jej królowie i konsulowie.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Ale już Owidiusz cieszy się, że mu los pozwolił żyć w Rzymie „złotym, cywilizowanym, oświeconym”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Złotym, cywilizowanym, oświeconym był w istocie Rzym cezarów.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Cudzoziemiec, spoglądający przy końcu pierwszego stulecia ery chrześcijańskiej z wyżyn Kapitolu w stronę forum miał przed sobą obraz, który przypominał sny poetów. Obok niego wznosiła się biała świątynia Jowisza, a przed nim lśniły, z prawej i lewej strony, domy bogów, pałace, sklepy, hale, bramy tryumfalne, posągi... Frygijski lub kararyjski marmur raził w dzień pogodny jego oczy jak słońce, nocą zaś oblany błękitnawym światłem księżyca, przenosił go w zaczarowane krainy legend.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003eA w tych świątyniach, pałacach i domach spoczywały skarby artystyczne i dziwy całego świata cywilizowanego. Co wydał geniusz plastyczny Grecji i Egiptu (posągi, obrazy, sfinksy, obeliski), co stworzyła przemyślność i pracowitość innych narodów, nad czym ludzkość cała potniała — wszystko to zabierali wodzowie rzymscy prawem zwycięstwa i wiedli przez góry i morza nad Tyber, by plonami cudzego trudu ozdobić miasto miast... „złotą, wieczną, świętą Romę” (\u003cem\u003eaurea, aeterna, sacra\u003c\/em\u003e).\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Gdzieś daleko, w lasach Germanii lub Galii, urodził się karzeł; w g��rach Hiszpanii przyszedł na świat olbrzym; jakiemuś Dakowi lub Sarmacie wylęgło się kurczę o dwóch łebkach, cielę o pięciu nóżkach, źrebię z podwójnym ogonkiem; w Recji wyrosło drzewo niezwykłej wysokości; na wodach Morza Północnego złowiono wieloryba, a nad brzegami Włoch południowych ogromnego raka. Karzeł, olbrzym, kurczę, cielę, źrebię, drzewo, wieloryb, rak itd., wszystkie potworności i dziwy „świata” szły do Rzymu jako dar dla cezara, który je publicznie ku zabawie motłochu wystawiał, a następnie oddawał na schowanie świątyniom.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Jak obecnie, był Rzym i wówczas jednym wielkim muzeum.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Był i środowiskiem wszystkich ludów znanych cywilizacji starożytnej. Ciągnęły do niego świetne poselstwa „barbarzyńskich” królów, śpieszyli uczeni greccy i egipscy, turyści, kupcy, spekulanci, karierowicze, awanturnicy — znudzeni, szukający rozrywki — chciwi, goniący za złotem, sławą i władzą. Na polu marsowym, w lasku bulońskim Rzymu cezarów, spotykały się w porze poobiedniej najrozmaitsze rasy i narodowości, od jasnowłosego Germanina począwszy, aż do czarnego mieszkańca lasów afrykańskich.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Bo gdzież było łatwiej o wiedzę, o rozkosz życia, o złoto i znaczenie?\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Uczonych i artystów wabiły do Rzymu liczne biblioteki, zbiory i posady w domach możnych (nauczyciele, lektorzy, filozofowie nadworni). Sieć wybornych dróg, których resztki budzą jeszcze dziś podziw inżynierów, i znakomicie urządzona poczta, ułatwiały pogląd na najważniejsze wypadki chwili. Cokolwiek stało się gdzieś, choćby na krańcu imperium, o tym wiedziano w stolicy w kilka, w kilkanaście dni potem. Bezustannie pędzili kurierzy, po wszystkich traktach cesarstwa, niosąc Rzymowi, spragnionemu nowin, wiadomości osobliwe.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Rozkoszników pociągał Rzym cezarów bogactwem uciech. Nie było nigdzie tyle pięknych i do wyuzdanej miłości chętnych kobiet, ile w stolicy świata, nigdzie takich kucharzy, aktorów-gladiatorów i woźniców cyrkowych, nigdzie w końcu takiego wyboru przedmiotów zbytkownych. Wszystko, co ówczesny świat posiadał lub wytwarzał najlepszego, płynęło bez przerwy nad Tyber. Hiszpania oddawała Romie najprzedniejszą wełnę, Chiny jedwab, Aleksandria płótno i szkła kolorowe, wyspy greckie wino, ostrygi, tancerki i filozofów, Sycylia i Afryka zioła lecznicze, Arabia wonie, Morze Czerwone ryby, Alpy sery, Ural szmaragdy, Atlas drzewo, Egipt lekarzy itd. Cały świat starożytny żył, myślał, pracował za cezarów, tylko dla Rzymu.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Sybaryta i lubieżnik pierwszych wieków ery chrześcijańskiej nie potrzebował się trudzić wyszukiwaniem środków służących do podrażnienia stępionych zmysłów: miał je wszystkie pod ręką.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Dla próżniaków, karierowiczów i dowcipnisiów był Rzym cezarów rajem. Dziesiątki tysięcy „klientów” żywiły się okruchami ze stołów możnych. Za to, że ktoś składał codzienny poranny hołd jakiemuś bogaczowi i postępował w jego świcie obok lektyki, towarzysząc mu do senatu, na sądy i do świątyń płacono mu stałe wynagrodzenie lub dopuszczano go do biesiady.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e O najuboższych pamiętali cezarowie i godności swoje obejmujący dygnitarze. Dla nich to nadchodziło zboże z Egiptu, dla nich urządzano krwawe widowiska cyrkowe. Najnędzniejszy proletariusz stolicy bawił się lepiej od zamożnego mieszkańca prowincji.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Kto nie chciał pracować lub kogo trawiła żądza szybkich dostatków, ten spieszył do Rzymu. Zręczne nogi, bystre oko i pewna ręka, giętkie członki, długie ucho, zuchwalstwo, bezczelność, podłość, nieuczciwość itp., dawniej wzgardzone „zdolności”, zdobywały pierścień rycerski, czasami purpurę senatorską, a prawie zawsze znaczną fortunę.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Zwycięskim wodzom odmawiał Rzym cezarów zaszczytu tryumfu, uczonym i poetom skąpił chleba, na odwagę i cnotę obywatelską spoglądał z zawiścią, ale aktorom, wirtuozom, linoskoczkom, denuncjantom i zbirom przeróżnym rzucał miliony sestercji, oklaski, wieńce, godności nawet.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Więc płynęły do owej „złotej, wiecznej, świętej Romy”, korzystającej z pracy setek pokoleń i narodów, wszelkie szumowiny ówczesnego „świata”, a „złota, wieczna, święta Roma”, tak rozległa i wysoka, iż jej najdalszy wzrok nie mógł ogarnąć, miała dla każdego przybysza kącik mniej lub więcej wygodny. Kto nie znalazł miejsca w pałacach, w gmachach rządowych lub kamienicach prywatnych, budowanych przez spekulantów na 70 stóp w górę, ten przytulał się gdzieś na przedmieściach, opierających się z jednej strony o góry albańskie, z drugie o morze.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Tak szeroko rozsiadł się Rzym cezarów, iż trudno było orzec, gdzie się właściwie zaczynał, a gdzie kończył. Posuwając się coraz dalej w Kampanię, przygarniał do siebie miasteczka i sioła, wille i osady, łącząc olbrzymią masę zabudowań, ogrodów i placów w jedną nieprzejrzaną całość.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Co ostatni konsulowie rzeczypospolitej rozpoczęli, tego dokonali monarchowie. Nawet najgorsi spomiędzy nich, nawet taki Kaligula, Neron i Domicjan, stroili stolicę ludu rzymskiego, wierząc, iż Rzym zostanie panem świata do końca istnienia rodu ludzkiego.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Ale w tym bujnym, świetnym kwiecie, budzącym podziw zazdrość cudzoziemców, pracował już robak zniszczenia. Nie widzieli go cezarowie, olśnieni blaskiem wielkości własnej i cesarstwa, nie przeczuwał go przeciętny obywatel rzymski, szczęśliwy, że do jego stóp kładły się posłusznie Europa, Azja i Afryka. Jego robotę tajemną dostrzegały od czasu do czasu tylko dusze niepospolite, nie tracąc przytomności wśród błyskotliwego otoczenia.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Skarżył się już Horacjusz na zanik dawnych cnót rzymskich, chociaż wszechświatowa potęga Romy utrwaliła się dopiero za jego czasów. „Przed bogami się korząc, panowałaś — wołał wykwintny poeta, nieskory do moralizowania. — Z tego źródła wytrysnął twój początek, z niego też wyjdzie twój koniec...”. „Bogaty w nieprawości, skaził nasz czas najpierw małżeństwo, dom, rodzinę...”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e W nadmiernym egoizmie, w chciwości władzy i używania widział Tacyt przyczyny upadku obyczajów i cnót obywatelskich. Stara i z dawien dawna człowiekowi przyrodzona żądza panowania — uczył — przebudziła się z chwilą, gdy państwo poczuło swoją potęgę. Bo dopóki własność nie przekraczała granic umiarkowanych, dopóty zgadzano się chętnie na równość. Ale gdy po zwyciężeniu świata i po zniszczeniu współzawodniczących z sobą miast i królów runęły wszystkie przeszkody powstrzymujące zachcianki indywidualne, wówczas zaczęły to się... itd.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Bliższym prawdy od historyka, chociaż o nią zaledwie potrącił, był poeta, gdy wyrzucał współczesnym sponiewieranie bogów, na co bowiem Tacyt wskazywał jako na przyczynę, jest wszędzie i zawsze dopiero skutkiem.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Dowiódł uczony francuski, Fustel de Coulanges, że twórczynią zwyczajów i obyczajów, wyobrażeń i ideałów Grecji i Rzymu, była religia przyniesiona do Europy znad Gangesu, z prastarej kołyski plemion aryjskich.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Ta religia pierwotna, która uformowała duszę narodów, zwanych klasycznymi, nie miała zrazu nic wspólnego z późniejszą. Była ona prosta, bez dekoracji i przystawek poezji.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Człowiek nie umiera ze śmiercią — wierzyli Grecy i Rzymianie tak samo jak ich przodkowie indyjscy. — Gaśnie on, ale tylko dla życia na ziemi, aby wieść byt nieskończony pod jej powierzchnią.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Kult umarłych stanowił zrazu całą religię Greków i Rzymian. Człowiek, wracający do ziemi, stawał się istotą wyższą, geniuszem rodu, czymś boskim, co posiadało moc szkodzenia lub pomagania żyjącym. Gdy potomek pamiętał o przodku szczerze i ze czcią, wówczas miał prawo odwoływać się do jego opieki.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Zmysłowym wyobrażeniem, symbolem bóstwa, które czuwało nad zagrodą, rodziną, osadą, miastem, państwem w końcu, było ognisko (znicz) rasy aryjskiej. W każdym domu greckim lub rzymskim znajdował się ołtarz, a na nim płonął wieczny ogień, od którego podtrzymania zależało szczęście zagrody, rodziny, miasta. Stąd owe wielkie znaczenie Westy — wszechogniska ludu rzymskiego. Obrażał ducha opiekuńczego państwa, kto lekceważył święty płomień.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Z ogniska wykwitły wszystkie cnoty Rzymu. Bo ten święty ogień nie znosił serc, sumień i rąk nieczystych. Kto się do niego zbliżał, powinien był być czystym w rozumieniu fizycznym i moralnym. Złodziejom, mordercom, kłamcom, krzywoprzysiężcom, wiarołomnym mężom i żonom, słowem wszelkim niegodnym, jakimś występkiem splamionym członkom domu, nie wolno było stawać przed ogniskiem.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Wyobrażeniu bóstwa należał się kult i kapłan. Tym kapłanem ogniska był zawsze jego główny przedstawiciel, naczelnik domu. On podsycał płomień, składał mu ofiary, modlił się do niego i dbał o jego, czyli o całego rodu czystość. Jako pośrednik między żyjącymi a zmarłymi, posiadał ojciec rodziny wysokie przywileje: sądził i rozkazywał samowładnie.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e I tak było święte ognisko (religia) nie tylko źródłem cnót pierwotnego Rzymu, ale także twórcą jego praw, zwyczajów i obyczajów. Wiadomo, że królowie i konsulowie odwoływali się zawsze przed każdą czynnością publiczną do pomocy bogów. Ani wyborów, ani wojny, ani żadnej innej sprawy donioślejszego znaczenia nie zaczynali bez ofiar, modłów i radzenia się wróżbitów. Religia towarzyszyła Rzymianinowi od kołyski aż do grobu. Usunęła ją na plan drugi dopiero filozofia.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Zabrawszy się do krytyki starodawnych wierzeń i podań aryjskich, filozofia nie spoczęła dopóty, dopóki nie rozerwała całego gmachu przeszłości. A gdy zburzyła, co lat tysiące dźwigały, wówczas zaczęła zwyczajem swoim błądzić po manowcach różnych hipotez, aż zawinęła do odwiecznego portu wszelkiej negacji, do płaskiego materializmu.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Proces ten odbywał się w Grecji wolno. Ale w Rzymie, który wziął z Aten gotowy plon wieków, przyszedł tak nagle, iż sceptycyzm religijny nastąpił bezpośrednio po wierze.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Gdy Rzym, załatwiwszy się z robotą dziejową na zewnątrz, zaczął się wewnątrz u siebie wygodniej urządzać i pragnąc się zrównać z narodami wytworniejszymi, zabrał się do nauki i sztuki, do księgi i lutni, wówczas wydawał z siebie gasnący geniusz Grecji już tylko zgrzyty chrapliwe: filozofię materialistyczną, rozgadaną nad miarę sofistykę, wyuzdaną komedię, zmysłową na wskroś poezję i lubieżną powieść.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e A właśnie te zgrzyty chrapliwe chwytała nieprzygotowana naukowo, nieurobiona, więc zdrowego krytycyzmu pozbawiona Roma, i struła się nimi od razu. Cywilizacja znikczemniałej Grecji nie przyniosła twórcom wszechświatowego państwa szczęścia. Kształcąc ich umysłowo, zniweczyła w krótkim czasie ich dawną dzielność męską i siłę etyczną. W chwili, kiedy Rzym zaczął brać udział w pracy umysłowej ludzkości — na lat kilkadziesiąt przed narodzeniem Chrystusa — kiedy zaczął myśleć i śpiewać, był od razu bez przejścia, płytkim materialistą i zdawkowym ateuszem.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Co mówi Lukrecjusz w swoim poemacie dydaktycznym (De rerum natura) przeciw religii, powtarzali aż do znużenia wszyscy niezawiśli myśliciele bieżącego stulecia. „Nikczemnie przedstawiało się życie ludzkie — mówi poeta rzymski — dopóki marniało pod obuchem religii. Ona to, wysuwając głowę z krain niebieskich, spoglądała na śmiertelników wzrokiem straszliwym”. „Ale — cieszy się Lukrecjusz — w Grecji powstał mąż (ma być Epikur), który ośmielił się podnieść oko do religii i wystąpić przeciwko niej. Nie powstrzymały go miejsca poświęcone, błyskawice i pioruny. Wszystkie te przeszkody zachęciły raczej jego siły duchowe do złamania oków, w których natura dotąd jęczy”... „I tak padła religia pod jego stopami”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Religia Grecji i Rzymu padła rzeczywiście pod stopami filozofii, nie tylko ta, którą praojcowie ludów „klasycznych” przynieśli z sobą z Indii, ale ta, którą sobie ich potomkowie później dotworzyli. Rzym cezarów nie modlił się już do ognisk domowych, nie wierzył w życie pozagrobowe, a z bogów Olimpu, chociaż im złociste stawiał świątynie, drwił dowcipnie.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e „Wszystkich spotyka z ostatnią godziną to samo — uczył stary Pliniusz — czym byli przed pierwszą — (ma być nicość). Jak przed urodzeniem, nie posiada człowiek i po śmierci czucia i świadomości. Próżność tylko ludzka przedłuża istnienie w przyszłość i wynajduje kłamane życie pozagrobowe, wyposażając duszę to nieśmiertelnością, to zdolnością przeobrażania, i mianując bogami tych, którzy nawet ludźmi być przestali. Jakby się nasz oddech różnił czymkolwiek od oddechu reszty stworzeń, albo jak gdyby nie było w naturze tylu innych, dłużej od nas trwających rzeczy, którym mimo to nie przypisuje nikt nieśmiertelności”... „Są to bajki dla dzieci i wytwory mózgów śmiertelnych, którym się umrzeć nie chce!”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e I Kwintylian, i Tacyt, i wielu innych, chociaż nie przeczyli z taką namiętnością jak stary Pliniusz, nie wierzyli w życie pozagrobowe. W pierwszym stuleciu po Chrystusie bronił nieśmiertelności człowieka, z mężów wybitniejszych w Rzymie prawie jedyny, Seneka, bliższy platonizmowi niż stoicyzmowi, do którego się przyznawał.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Ale i on, tak samo jak Cycero, inny zwolennik Platona, lekceważył podania religijne. „Nie ma już ludzi tak dziecinnych — twierdził Seneka — którzy by się obawiali Cerbera, ciemności i duchów”. Nawet stare baby — mniemał Cyceron — nie lękają się bladego, ciemnościami owianego królestwa śmierci”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Tego samego zdania był Juwenalis.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e W Rzymie cezarów znajdowali się tak zajadli materialiści, iż starali się o to, żeby ludzie wiedzieli nawet po ich śmierci o przekonaniach, jakie im w życiu przyświecały. Uczony niemiecki, Ludwik Friedländer, znakomity znawca obyczajów rzymskich, przytacza za Orellim kilka ciekawych napisów nagrobkowych9: „Żyłem i nie wierzyłem w nic poza grobem” — kazał sobie ktoś wyryć na pomniku. „Nie byłem i stałem się; byłem i przestałem istnieć; to tylko jest prawdą. Kto twierdzi inaczej, ten kłamie, bo nie będę już nigdy istniał” — uczył inny. „Nie istniałem, a teraz istnieję; przestanę kiedyś istnieć, co mnie wcale nie martwi” — pocieszał się trzeci. Ktoś czwarty drwił tak samo: „Byłem kiedyś, a teraz mnie nie ma. Ponieważ nic o tym nie wiem, przeto mnie to nic nie obchodzi”. Wyzwoleniec Acernus Notus usiłował być dowcipnym nawet na własnym nagrobku: „Nie obawiam się już głodu, podagry — żartował — nie potrzebuję płacić komornego, bo zajmuję obecnie bezpłatną, wieczystą kwaterę”.\u003c\/p\u003e\n\u003cp class=\"MsoNormal\" style=\"text-align: justify; text-indent: 14.2pt;\"\u003e Nie ulega wątpliwości, iż religia zaczęła tracić w Rzymie kredyt już przed narodzeniem Chrystusa, ale mylili się Cycero, Seneka, Juwenalis i inni, twierdząc, że nawet stare baby nie obawiały się za ich czasów Cerbera i królestwa ciemności. Niedowiarstwo ogarniało w świecie starożytnym, jak wszędzie i zawsze, tylko tzw. inteligencję, a i w tych warstwach znów, jak wszędzie i zawsze nie opętało wszystkich. Tylko jednostki wykształcone filozoficznie odsunęły się zrazu od podań praojców; takich zaś posiada każde społeczeństwo ilość ograniczoną. Za inteligencją wytworną poszedł oczywiście wkrótce legion dyletantów, owych mędrców pół-uczonych, powtarzających bezmyślnie teorie modne w danej chwili, wszakże i ten zastęp nie stanowił jeszcze narodu.\u003c\/p\u003e\n\u003cp\u003e\u003c\/p\u003e","brand":"Wydawnictwo Ostoja","offers":[{"title":"Default Title","offer_id":53438122393943,"sku":"29234","price":28.0,"currency_code":"PLN","in_stock":true}],"thumbnail_url":"\/\/cdn.shopify.com\/s\/files\/1\/1012\/6963\/5415\/files\/17341-14621.jpg?v=1777503177","url":"https:\/\/checkout.3dom.pro\/products\/teodor-jeske-choinski-dekadentyzm","provider":"3dom","version":"1.0","type":"link"}